W dniach 18-20.01.2008r odbył się biwak 21 DH „Żywioły”. Opiekunem harcerzy był tradycyjnie dh Jacek Górny. Biwak odbył się w budynku gimnazjum w Janowcu Kościelnym. Biwak rozpoczęliśmy o godzinie 18. Po krótkiej zbiórce organizacyjnej rozpoczęły się szkolenia. Wszyscy z zapałem i ogromnym zainteresowaniem wzięli w nich udział. Po zjedzeniu istnie królewskiej kolacji w wspaniałych humorach udaliśmy się na nieobrzędowe świecowisko. Panowała na nim świetna atmosfera, wszyscy z zapałem brali udział w zabawach i śpiewali ze wszystkich sił. O północy na naszym biwaku powinna zapanować planowo cisza nocna, jednak emanowaliśmy tak ogromną energią, że grzechem byłoby jej nie wykorzystać. O 8 nastąpiła pobudka, niestety nie spotkała się ona z wielkim entuzjazmem. Po wspaniałym śniadanku całą drużyną udaliśmy się na nową salę gimnastyczną (jest świetna). Tam podzieliliśmy się na cztery zespoły i rozegraliśmy emocjonujący turniej w hokeja. Około godziny 14 zjedliśmy cudny obiad (kurczaki z rożna), który upolował dla nas dh Karol Gwiaździński. Po uzupełnieniu energii zabraliśmy się za odszyfrowywanie tajnych wiadomości przygotowywanych wcześniej przez każdy zastęp. Wszyscy wywiązali się z zadania znakomicie (jak zawsze). Następnie harcerze, którzy nie posiadają jeszcze krzyży przeszli przez szereg egzaminów, dzięki którym mieli udowodnić, że już zasłużyli aby go nosić. Po egzaminach odbyło się świecowisko obrzędowe, na którym osoby będące pierwszy raz na biwaku mogły poznać znaczenie symboliki krzyża harcerskiego oraz sens bycia harcerzem. Świecowisko zakończyło się szeregiem wspólnych zabaw np. ławeczka (ulubiona zabawa starszych harcerzy), ząbki (po tej zabawie można poczuć ból mięśni, ale i tak jest super), tunel (tu można potrzymać się za rączki), Laurencja (zabawa, po której każdy mógł poczuć się jak po trzygodzinnym marszobiegu, dh Jacek miał w tym swój ukryty cel). Mimo zmęczenia zabawami nie poddaliśmy się łatwo znużeniu. Po dwugodzinnej „walce” wartowniczek udało się okiełznać towarzystwo. Dh Jacek zlitował się nad swoimi ukochanymi harcerzami i pozwolił nam spać o pół godziny dłużej (a to jest bardzo dużo). Zaraz po porannej toalecie odbyło się przepyszne śniadanko. No i niestety trzeba było rozpocząć sprzątanie, a jak wiadomo nikt nie lubi sprzątać… Na pożegnanie na zbiórce końcowej odbyło się wykupywanie rzeczy, które przypadkiem znalazły się w posiadaniu innych osób. Mimo, że powinno być to najmniej przyjemną częścią biwaku u nas cieszy się największym zainteresowaniem, a to z powodu Wisienki (tylko dla wtajemniczonych).
Około godziny 10 wszyscy w doskonałych humorach i z szerokimi uśmiechami na twarzach rozeszliśmy się do domów.